piątek, 28 grudnia 2012

Adventure 33

        -Uspokój się już Kevin. - powiedziałam do zdenerwowanego mężczyzny.
        Był okropnie zestresowany jutrzejszym ślubem i tym, że pojutrze jadę w trasę koncertową.
        -Bądź wyrozumiała kotku. Przecież niedługo przyjeżdża Justin Bieber. - tłumaczyła mi Megan.
        -Racja. Bieber. - westchnęłam.
        -Dziękujemy, że zechciałaś nam z nim pomóc. Dobrze, że zgodził się zamieszkać u Ciebie. Kevinowi powiedział, że nie pozwoli się nikomu dotknąć, no chyba, że jakimiś magicznym cudem ześlemy tu Ciebie. - powiedziała Megan. To mi trochę schlebiało. I wydaje mi się, że Justin nie wie, że Kevin to mój menadżer.
        -Nie ma za co. Od dawna nikt nie mieszkał w villi na Krecie mojego taty. - powiedziałam. Ale to chyba nie było zbyt skromne.
        Kevin musiał już pracować sam z swoją przyszłą teściową. No i oczywiście mną.
        W pewnym momencie przyjechał jakiś wielki autokar. Od razu poznałam, że to Justina Biebera. Może dlatego, że był podpisany...
        -Przyjechał! Suzan, idziemy. - powiedział Kevin. Widać było, że skoczyło mu ciśnienie.
        -Witajcie. Justin zaraz wysiądzie, jednak najpierw chcę się zobaczyć z panną Tattersall. - powiedział menadżer wysiadający z autobusu. Nie byłam pewna czy to dobry wybór jednak weszłam do wozu. (Kevi mnie zmusił)
        -Wow. Oni na prawdę Cię sprowadzili. - powiedział zaskoczony chłopak. Byliśmy w tym samym wieku.
        -Tak. Tylko, że Kevin to mój menadżer. Wiesz? - chciałam tylko to sprawdzić.
        -Jasne. Po prostu myślałem, że ich nie lubisz.
        -Bzdura. - powiedziałam.
        -Możliwe. Jednak mam pewno pytanie.
        -Dajesz.
        -Dlaczego masz bluzę z napisem kocham Louisa? - to pytanie było może trochę nie na miejscu ale byłam trochę onieśmielona. Mogłam założyć coś innego na spotkanie z Justinem.
        -Nie wiem. - odpowiedziałam nieśmiało.
        -Acha. Ej, a kiedy jedziemy do Ciebie? - zapytał jak dziecko które czeka aż pojedzie do świętego mikołaja.
        -Nie wiem. Pewnie zaraz. - szczerze mówiąc to nie wiedziałam kiedy.
        W tym momencie do autobusu weszła menadżerka o autobus ruszył. Niezdarnie potknęłam się i upadłam prosto na kolana Justina.
        -Przepraszam. - powiedziałam i szybko wstałam.
        -Nie ma sprawy. Mogłaś nawet zostać. - powiedział gwiazdor.
        -Jednak nie. - powiedziałam przerażona.
        Co Ci wszyscy chłopacy się tak na mnie uwzięli? Miałam już tego zdecydowanie dość. Każda dziewczyna na świecie o tym marzy a ja to mam. I co mi z tego?

niedziela, 23 grudnia 2012

Adventure 32

        Była już 14:00. Właśnie skończyłam nagrywać mój cover The Beatles All You Need Is Love. To był mój jedyny cover na drugiej płycie. Nazywała się FAIL TO. Nie do końca wiedziałam na początku dlaczego ale później zaczęliśmy nagrywać moją pierwszą piosenkę po polsku. Do tego znów miałam rapować! Od razu wiedziała, że to będzie moja ulubiona piosenka. Nazywała się Rozczarowanie.
         Ta piosenka miała dość nietypowy tekst i scenariusz teledysku. Dlaczego? W tekście zadawałam pytania mojej przyjaciółce (mnie). Na przykład dlaczego uśmiecha się do ludzi w sklepach mięsnych, skoro jest wegetarianką. I dlaczego kiedy słyszy piosenkę Michaela Jacksona z filmu uwolnić orkę, to tańczy jak oszalała. Choć widzi, że ludzie patrzą.
        Ale ta piosenka i tak mi się podobała. Nawet jeśli nie wiedziałam jakim cudem zrymowali te dwa pytania. Ja bym nie potrafiła znaleźć sensownych rymów do tych dwóch pytań.
        Dziś Liam miał urodziny!!!!! Już trzecią godzinę siedziałam przed szafą. O wiele łatwiej było gdy miałam garderobę. Mówiłam Louisowi, że nie lubię tego domu. Mówił, że się przeprowadzimy gdy znajdzie dobry dom. Ale nie chcę czekać. Urodziny Li są raz do roku a to właśnie ja musiałam wszystko przygotować bo nie mogliśmy powiedzieć Marry bo od razu by mu powiedziała. Tak było w zeszłym roku i na jego imieniny.
        -Ubrałaś się wreszcie? - spytał mnie Louis.
        -Nie! - krzyknęłam. Byłam zniecierpliwiona tym, że tak długo nie mogłam nic znaleźć.
        W końcu wybrałam ładny letni zestaw który kupiłam w Brazylii. Tylko buty były stare. Gdy zeszłam sobaczyłam na stole mój przysmak ze Starbucksa. Szybko pobiegłam w jego stronę by wziąć choć łyka.
        -Ładnie się ubrałaś. - powiedział Louis. Nie zwróciłam na to uwagi.
        Wyjęłam tort z lodówki ozdobiłam go świeczkami i położyłam na stole w jadalni. Do tego dołożyłam jakieś ciasteczka i paluszku w szklankach. Wczoraj kupiłam soki do picia bo przecież Li nic innego nie może pić.
        -Zaraz powinni przyjść. - westchnęłam. Wszystko było już gotowe pozostawała już tylko jedna kwestia...
        -Wiem. Zadzwoń do Marry i Liama. Zanim przyjadą trochę czasu minie. - no coś ty Louis. Nie zgadłabym.
        -Okej! - powiedziałam i zadzwoniłam do Marry.
        -Halo. - odpowiedział zmęczony głos przyjaciółki.
        -Przyjedziesz do nas z Liamem? Trochę mi się nudzi bo Louis pojechał gdzieś z Harrym, Niallem i Zaynem. Miło by było.
        -Nie zabrali Liama? Dziś? A w ogóle to TYLKO dla towarzystwa mamy przyjechać? Nie zapomniałaś o czymś? - powiedziała zdziwiona.
        -Wiesz, mogłam o czymś zapomnieć. Dziś przecież nagrywałam piosenkę. Mam prawo zapominać o pewnych drobnostkach. - powiedziałam niewzruszona.
        -Liam ma dziś urodziny!! - zdenerwowała się Marry
        -Aa... Fajnie. Mam nadzieje, że zorganizowałaś mu fajne urodziny bo mi nie chcę się nic robić. - westchnęłam ciężko po czym siorbnęłam kolejny łyk szejka.
       -Dobra. Przyjedziemy. - powiedziała zrezygnowana. Byłam dla niej jak młodsza siostra bo swojej nie widywała.
      -PA! - krzyknęłam do słuchawki i się rozłączyłam.
      Wreszcie przyszli chłopcy. To oznaczało, że musieliśmy już tylko czekać na Li i Marry. Zayn kupił bezalkoholowego szampana dla dzieci. Był o smaku pomarańczy. Li uwielbiał pomarańcze.
      -Idą. - szepnął Harry. Louis przyniósł tort i szybko zapaliłam świeczki. Marry jak zawsze samodzielnie otworzyła swoimi kluczykami drzwi i Li wszedł pierwszy.
      -Niespodzianka! - krzyknęliśmy. Liam zaczął skakać jak jak małe dziecko gdy zobaczył tort.
      -Myślałem, że wy gdzieś pojechaliście i zostawiliście Suzan samą w domu. - powiedział podekscytowany.
      -Jednak nie. - stwierdziła wesoło Marry.

Part 20 Lirry

Obudziłam się. Tym razem zauważyłam, że Zayn ma otwarte oczy. Widać było, że czekał ze wstaniem aż ja się obudzę. Wszystko mnie bolało od tego spania na siedząco. Gdy mulat zobaczył, że też nie śpię uśmiechnął się szeroko i podniósł się.
- Dzień dobry.- Powiedział.
-Cześć.
- Obudźcie resztę! jesteśmy na miejscu. Powiedział Paul przychodząc do nas. (Całą drogę siedział z przodu.)
- Li, kochanie pobudka.- Lekko szturchnęłam mojego chłopaka.
-Już wstaję.- Powiedział otwierając oczy. Podniosłam się z miejsca. Li zrobił to samo co ja.
- Harry wstawaj.- Szeptał do ucha przyjacielowi Zayn.
- Gołąbeczki czas się obudzić.- Powiedziałam Niallowi i Ingrid lekko ich szturchając.
-Harry, Zayn. Na 3 krzyczymy marchewki. Ok?- Szepnęłam chłopcom. Wiem, że Liam i Niall nie pozwoliliby mi obudzić w tak brutalny sposób Louisa.
- Dobra.- Odpowiedzieli i w trójkę uśmiechnęliśmy się szatańsko.
- Więc 1,2,3.- Powiedziałam.
- MARCHEWKI!!!- Wydarliśmy się na całe gardło.
- Co? - Krzyknął przestraszony chłopak.
Ja, Hazza i Zayn wybuchnęliśmy śmiechem.
- No wiecie? Zemszczę się jeszcze na was. No może tylko nie na Merry, bo jak ja to zrobię to ona zrobi coś jeszcze gorszego więc lepiej nie.
Wysiedliśmy z autobusu prosto w tłum rozwrzeszczanych dziewczyn.
- Przepraszam, że jest tak głupio, ale za 3 godziny macie koncert. Nie idziemy już do hotelu, tylko od razu do garderoby. Tak w ogóle to nie mamy tu zarezerwowanego noclegu. -Stwierdził Paul.
Poszliśmy za menagerem chłopców.
- Dziewczyny róbcie co tam chcecie. Jak już skończycie to idźcie pod scenę jako VIP.-Powiedział mężczyzna i wyszedł.
- Na szczęście spakowałam ciuchy na przebranie do torebki.- Stwierdziłam z dumą.- Ingrid choć ze mną.
Poszłyśmy do oddzielnego pomieszczenia. Ubrałam to i poszłam z dziewczyną do garderoby chłopców.
- My już idziemy. - Powiedziałam i poszłyśmy pod scenę. Było tam już strasznie dużo piszczących fanek. Za 10 minut 1 D mięli pokazać się na scenie. Gdy weszli Directionerki zaczęły piszczeć jeszcze głośniej. Po odśpiewaniu całego repertuaru i zaproszeniu kilku fanek na scenę chłopcy udali się na spotkanie z fankami, które kupiły bilety VIP. Ja wraz z przyjaciółką postanowiłyśmy się przejść.
- Ufff. Ale tu gorąco.
- Jesteśmy w Belgii i to w lato.
- No wiem.
- Choć do tego sklepu.- Powiedziałam i pokazałam na najbliższy supermarket.
- Ok.
Do wózka wrzuciłyśmy całą masę słodyczy. Wrzuciłam jeszcze kilka paczek czipsów, 1 kilogram marchewek, zupki chińskie. kilka dużych pizz do odgrzania i kilka jabłek. Stanęłyśmy w kolejce.
- At tak właściwie to ile ty masz lat?- Spytałam.
- 19, a ty?
- Ja też.
W tym momencie sprzedawczyni zaczęła kasować nasze produkty patrząc na nas jak na wariatki. Nie dziwię się jej. Tyle jedzenia i słodyczy dla dwóch 19-letnich dziewczyn.
- 90 euro. Coś jeszcze?
- Tak poproszę jedną paczkę L&M niebieskich. To dla Zayna. Widziałam, że już mu się kończą.- Powiedziałam usprawiedliwiając się przyjaciółce.
- Mogę zobaczyć dowód?
-Oczywiście.- Uśmiechnęłam się i podałam dokument kasjerce. Ta po obejrzeniu oddała mi go. Zapłaciłyśmy i wyszłyśmy z tymi siatami do prywatnego autobusu chłopców. Na szczęście nie miałyśmy daleko. Nie chciało mi się tam siedzieć.
- Słuchaj Ingrid. Choć do garderoby. Tam poczekamy na chłopców.
- No dobra.
Po chwili byłyśmy już w miejscu, w którym 2 godziny temu odbył się koncert. Otworzyłam drzwi do garderoby chłopców. Przeraził mnie jej widok. W środku stało strasznie dużo dziewczyn, ale nigdzie nie było 1D. Chciałam się wycofać, ale Directionerki wciągnęły mnie do środka.
- To Merry Bray!- Wrzeszczały.
- Cisza!- Krzyknęłam.- Co tu się dzieje?- Spytałam już trochę łagodniej.
- Chłopcy rozmawiają jeszcze z dziewczynami, które kupiły bilet VIP, a my też chciałyśmy z nimi pogadać.
- Aha. Mogę wyjść?- Spytałam.
- Dobra. Jeśli musisz.- Odparła puszysta blondynka i otworzyła mi drzwi.
Wyszłam na korytarz,ale nigdzie nie widziałam Ingrid, która nie weszła ze mną. Postanowiłam na razie się tym nie przejmować. Najpierw muszę powiedzieć moim przyjaciołom co się dzieje w ich garderobie.
W końcu stanęłam przed drzwiami obok, których stał ochroniarz.
- Mogę wejść?
- To ty Merry?- Spytał znanym mi głosem.
- Thomas? Ile my lat się nie widzieliśmy?
- 6.
Thomas był moim najlepszym przyjacielem do końca podstawówki. Potem przeprowadził się wraz z rodzicami do Irlandii i nasze kontakty się urwały.
- Za chwilkę porozmawiamy. To co mogę wejść?
- Jasne. Jesteś przecież dziewczyną samego Liama Payne.
- Dziękuję.
**********************Zayn************************
Właśnie odpowiadałem na pytanie fanki, która chciała wiedzieć jak zareagowałem, gdy juri X-Factora połączyło nas w zespół, gdy weszła Merry.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale błagam was nie wchodźcie do waszej garderoby.
- Co się stało?- Spytał Niall przerażoną dziewczynę.
- Tam jest tak strasznie dużo fanek. Masakra.- Odpowiedziała słabo się uśmiechając.
- Chodź tu do nas.- Powiedziałem i poklepałem krzesło stojące obok mnie.
- Nie chcę wam przeszkadzać. Już idę.
- Zostań.- Powiedział Harry.
- Muszę znaleźć Ingrid, bo gdzieś mi się zgubiła. Przepraszam.- Powiedziała i wyszła.
Jakie szczęście, że ona i Suzan nie są takie jak Taylor. Te dwie dziewczyny zawsze wszystkich rozśmieszą i pocieszą. Merry traktuje nas jak braci. Za to Ingrid jest inna- bardziej nieśmiała i poważna. Nie dziwię się jej, że nie rozmawia z nami. Też bałbym się takiej bandy idiotów.
- Zayn?- Niall przerwał moje rozmyślania.
- Słucham?
- Już koniec. Idziesz czy tu zostajesz?- Spytał Louis śmiejąc się ze mnie.
W tym momencie zauważyłem, że jesteśmy sami.
- Tak. Merry mówiła, że nie mamy iść do garderoby, więc chodźcie od razu do autobusu.
- Ok. Paul dzwonił i mówił, że tam na nas już czeka.- Powiedział Liam.
***********************Merry****************************
- Thomas przepraszam, ale ja się spieszę. Daj mi swój numer telefonu.
- Dobra.- Odpowiedział chłopak i napisał rząd cyferek na karteczce.
- Cześć.
- Cześć.
Wyszłam z budynku i poszłam do pojazdu.
- Tu jesteś!- Wykrzyknęłam na widok Ingrid.
- Jestem, jestem. Zobacz trochę tu ogarnęłam.- Rzeczywiście było zdecydowanie czyściej.
- Chodź zrobimy coś do jedzenia, bo potwornie głodna jestem.
- Ja też.
Włożyłyśmy do piekarnika (nie wiem jakim cudem piekarnik w autobusie) 2 duże pizze. W tym momencie przyszli chłopcy.
- Cześć już jesteśmy!- Krzyknął od progu Hazza.
- Fajnie.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
- Zróbcie coś do jedzenia. Umieram!- Wrzeszczał Niall.
- Papierosy mi się skończyły i zgubiłem lusterko.- Panikował Zayn.
- Chcę marchewki!- To oczywiście Louis.
- Merry! Harry straszy mnie łyżką! Ratuj.- Piszczał Liam.
Jeden przekrzykiwał drugiego przez co powstał straszny hałas.
- Ciszej! Hazza zostaw Li. Niall właśnie odgrzewamy pizze. Louis idź do szafki i se weź marchewki, które kupiłyśmy. Zayn ja mam jakieś zapasowe lusterko.- Powiedziałam.
Wszyscy usiedliśmy na bardzo wygodnej kanapie.
- Zayn, tu masz papierosy i lusterko.- Podałam przedmioty mulatowi.
- Palisz?
- Nie. Kupiłam specjalnie dla ciebie. Ja się nie truję.- Powiedziałam z chytrym uśmieszkiem.
- A to lusterko skądś znam. Czy ono kiedyś nie należało do mnie?
- Tak Zaynie Maliku. To jest to lusterko, które ci schowałam wraz z Haroldem.
 *******************************************
- Dzieci spokój! Jutro macie następny koncert, ale na razie idziemy do hotelu.- Poinformował nas Paul.
- A później możemy  iść gdzie chcemy?- Spytała Ingrid.
- A później możecie robić i iść gdzie chcecie i to jeszcze dzisiaj.
- Fajnie. No to chodźcie.- Ponaglił nas Niall.
Weszliśmy do ogromnego holu. Paul podał nam klucze do naszych pokoi. Ja dzieliłam swój z Ingrid. Rozpakowałyśmy walizki. Wyjęłam dwie sukienki.
- Choć pójdziemy gdzieś na imprezę.- Zaproponowałam.
- Dobra. Tylko wiesz ja nie mam takich ciuchów...
- Spoko.- Powiedziałam i podałam dziewczynie jedną z sukienek.
Francuska z zadowoleniem poszła do łazienki się przebrać w to.
- Ślicznie wyglądasz.- Uśmiechnęłam się i poszłam ubrać to.
Właśnie się czesałam gdy do naszego pokoju wpadł (oczywiście bez pukania) Harry.
- Idziemy gdzieś na imprezę. Chcecie iść z na... . - Nie dokończył, bo zobaczył, że my jesteśmy już gotowe i chcemy gdzieś iść.
- Co stoisz jak kołek? Choć czy tu zostajesz?- Spytałam udając, że nie widzę jego zaskoczonej miny.
Wyszłyśmy z pokoju, a Hazza za nami.
- To gdzie idziemy na to piwo?- Powiedziałam do czekających już na nas chłopców.
- Chodźcie tam do karaoke.- Zaproponował Louis. Poszliśmy za nim.


sobota, 22 grudnia 2012

Part 19 Lirry

Obudziłam się o 10:57 na podłodze. Wstałam i rozejrzałam się po pokoju, w którym wszędzie były rozsypane czipsy. Ze zdziwieniem zauważyłam również, że miałam je też wplątane we włosy. Wyjęłam ciuchy z szafy i poszłam do łazienki się ogarnąć. Dzięki strumieniowi chłodnej wody moje ciało i mózg trochę się rozbudziły.
    Na szczęście kilka dni temu skończyłam rok studencki, więc nigdzie się spieszyć nie muszę. Wyciągnęłam czipsy z włosów, które uczesałam tak i poszłam do pokoju. Zastanawiając się skąd wziął się ten bałagan posprzątałam go. Idąc do kuchni oczywiście potknęłam się na schodach i zaliczyłam glebę. Li robił śniadanie.
- Ty w domu, a nie w pracy?- Spytałam naprawdę zaskoczona.
- Nie. Dzisiejszy dzień mamy wolny. Za trzy dni jedziemy w 1 miesięczną trasę.
- Co? Ja tyle czasu bez was nie wytrzymam.
- My za tobą też będziemy tęsknić, lecz cóż nic nie możemy zrobić. Wiesz ja obiecałem chłopakom, że będziemy u nich o 12:00. Suzan i Lou też przyjadą. Wczoraj wrócili z Brazylii.
Po pochłonięciu naleśników z dżemem truskawkowym (i spakowaniu 5 z nutellą dla Niallera) wsiedliśmy do mojego samochodu i ruszyłam.
- Wiesz co?
- Tak kochanie?- Spytał chłopak.
- Mógłbyś wreszcie wyrobić sobie prawko.- Powiedziałam ze śmiechem. W tym momencie w radiu puścili One Thing. Liam i ja zaczęliśmy śpiewać.
*******************************
-Cześć kochanie ty moje. Suzan tak tęskniłam.- Przywitałam się z przyjaciółką.
- Hej.
Usiadłam na kanapie opierając się o Liama. Obok skulił się Zayn.
- Co tam u Perrie?- Spytałam z nudów.
- Wszystko dobrze a co?- Odparł mulat.
- Tak się pytam. Bardzo chciałabym ją poznać. Ogólnie jestem fanką Little Mix.
- Fajnie.
W tej chwili przypomniało mi się, że mam dla Nialla naleśniki.
- Blondasek słuchaj. Mamy dla ciebie niespodziankę.- Powiedziałam i podałam mu pudełko. Chłopak otworzył je i zaczął wrzeszczeć.
- Naleśnikiiiiiiiiiiii.- Od razu zjadł wszystkie. Jestem ciekawa gdzie on to mieści.
- Ja też mam dla was niespodziankę.- Rzekł Nailler, gdy już wszystko zjadł i wyszedł z domu. Po chwili przyszedł wraz z dziewczyną.
- Poznajcie Ingrid.- Rzekł z triumfalnym uśmiechem na ustach. Nie dziwiłam się, że triumfował, ponieważ zawsze jak się chwalił, że ma partnerkę to nikt z nas mu nie wierzył i śmialiśmy się, że rzeczywiście ma tylko, że jest nią nie człowiek tylko lodówka.
- Ingrid?
- Merry?
Wszyscy patrzyli na nas ze zdziwieniem.
- Harry?- Powiedział niespodziewanie Zayn.
- Louis? - Spytał Hazza.
-Suzan?- Zadał pytanie Louis.
- Liam?- Tym razem to Suzan.
- Zayn?- Spytał mój ukochany.
- Niall?- To znowu Zayn.
- To wy się znacie?- Nialler był naprawdę zdziwiony jak zresztą wszyscy.
- Poznałyśmy się kiedyś w parku w bardzo zabawnych okolicznościach.- Odpowiedziałam.
Nasz jakże inteligentny dialog przerwał dzwonek. Był to telefon Zayna. Chłopak poszedł do swojego pokoju. Po chwili również mnie ktoś zaszczycił tym, że do mnie zadzwonił. Tym kimś okazała się Melania.
- No co mała?
- Masz chwilkę? Rodzice wysłali mnie na obóz tu do Londynu i mamy teraz czas wolny. Chciałabym się z tobą spotkać.
- Poczekaj chwilkę.- Odpowiedziałam. - Chłopcy cz moja siostra może tu na chwilkę wpaść?- Spytałam.
- Jasne.- Wyszczerzyła się Harry.
- Tak. Wiesz gdzie mieszkają 1 D?
- No.
- To przyjdź do ich domu. Pa.
- Pa. Będę za 15 minut.
Zakończyłam rozmowę.
- Tylko jej nie podrywaj.- Zaśmiała się Suzan. (Mówiła to do Harolda.)
- Ty jej nie widziałaś. Ona jest takim pasztetem. W ogóle nie przypomina swojej siostry.- Powiedział Zayn wracając do nas.
****************
Otworzyłam drzwi, za którymi stała moja najukochańsza siostra.
- Cześć!- Zawołała radośnie ściskając mnie w obięciach.
- Witaj. Wejdź do środka.
Wszyscy przywitali się z Melanią. Przedstawiłam jej także Suzan (nie musiałam tego robić, ponieważ ona jest jej fanką) i Ingrid.
- Słyszałam, że jedziecie w trasę koncertową.
- Tak. - Odpowiedział Zayn.
- Ja też w tym czasie mam swoją.- Pochwaliła się Suzan.
- Mam pomysł.- Wykrzyknął Niall.
- Jaki?- Spytał Zayn.
- Zabierzmy nasze najukochańsze dziewczyny ze sobą.
- Dobry pomysł. Strasznie bym tęsknił za tym ciągłym dźganiem i wkurzaniem mnie przez Merry.-Powiedział Zayn.
- Merry, jak możesz denerwować samego Zayna Malika?- Spytałą z udawanym oburzeniem Melania.
- Ok. Czyli Merry i Ingrid jadą z nami?- Spytał z rozbrajającym uśmiechem Loczek.
- Tak. - Tym razem to Li.
- Buhahaha strzeż się Haroldzie. Ja i Merry wyprostujemy ci włosy, kiedy będziesz spał.- Zaśmiał się Louis.
- No i się wygadałeś.- Powiedziałam z udawaną złością.
******************************
Jest już wieczór a jutro rano jedziemy.(Paul się zgodził.) Wrzucam ciuchy do walizki. Jestem tak zmęczona. Położyłam się i momentalnie usnęłam.
****************************LIAM*******************************
- Kochanie obudź się.- Usłyszałem głos mojej (i tylko mojej) Merry.
- Kotku jeszcze chwilkę.- Odpowiedziałem.
- Wstawaj mi i to już!
- Muszę?
- Tak. Zrobiłam śniadanie. Wiem, że ja i gotowanie to katastrofa, ale czego się nie robi dla ukochanego?
Otworzyłem oczy i zwlokłem się z łóżka Dziewczyna była już ubrana. Ma na sobie to. Widać, że nie chciała wyglądać tak jak zawsze elegancko tylko na luzie. Włosy zaplotła w warkocza.
Poszedłem do łazienki. Starałem się dobrać ciuchy jak najlepiej, aby nie stać w cieniu mojej ślicznej dziewczyny. Na śniadanie były gofry. O dziwo wyszły zaskakująco dobre.
 *********************Merry****************************
Po zjedzeniu gofrów (sama je zrobiłam) wyszliśmy na dwór. Przed domem stał już prywatny autobus chłopców. Li wziął walizki i wsiedliśmy.
- Liam kogo ty przyprowadziłeś i gdzie jest Merry?- Spytał poważnie Zayn.
Wiem, że jest wcześnie (5 rano) i jestem ubrana w innym stylu niż zwykle, ale żeby mnie nie poznać?
- Głupku to ja.- Odpowiedziałam zamiast Liama śmiejąc się i zdejmując okulary.
- Merry!- Wrzasnęli Harry i Louis i rzucili się na mnie.
- Uważajcie bo mnie udusicie i kto wtedy będzie wam dokuczał?
- A no racja.- Odpowiedzieli równocześnie.
- Wiecie co? Ja mam ochotę nakręcić Video Diary.- Zaproponował Niall.
- Dobry pomysł. - Odpowiedział Liam.
Usiedliśmy obok siebie. Niall przytulił Ingrid.
- Ja też muszę?- Spytała z oporem dziewczyna.
- Koniecznie.- Odpowiedział Harry.
Ja wcisnęłam się pomiędzy Zayna i Louisa. Włączyliśmy kamerę.
- Witajcie w kolejnym Video Diary. Oto dziewczyna Nialla.- Powiedział Hazza z łobuzerskim uśmieszkiem i wskazał Ingrid. Dziewczyna lekko się zarumieniła i powiedziała z francuskim akcentem ,,cześć".
-Odpowiemy tak jak zawsze na kilka waszych pytań. A oto pierwsze od Vanessy do Louisa : Czy oddałeś kiedyś komuś swoje marchewki?- Przeczytałam.
- Tak. Suzan, ponieważ kocham ją mocniej niż marchewki i Merry za to, że pomogła mi wkurzyć Hazzę. Trzeba przyznać, że we wkurzaniu chłopców jest mistrzynią.- Odpowiedział Lou z bananem na twarzy.
- Drugie: od Meg:Z kim najczęściej spędzacie czas?- Tym razem przeczytał Niall.
Zaczęłam dźgać Zayna, więc nie słuchałam odpowiedzi, ani dalszych pytań.
- Jeszcze raz mnie dźgniesz to ci przywalę.- Pogroził mi Zayn. Ja ignorując jego pogruszki nie przestałam go dźgać. Chłopak zaczął mnie łaskotać.
- Nie. Tylko nie to. Przestań. Błagam..- Wydukałam przez śmiech.
- Ostrzegałem.
- Nie wiem co ćpałeś, ale zmień dilera.- Powiedziałam i w końcu udało mi się wyrwać. Zaczęłam uciekać.
- Opanujcie się dzieci. Przeszkadzacie.- Powiedział Nialler.
- Że co?- Spytałam chłopaka i w ucieczce przed mulatem wskoczyłam mu na kolana.
- Ehh.- Westchnął blondyn.
- Przepraszam.- Sapnęłam, wstałam i schowałam się za Louisem.
- Lou ratuj. Ten wariat mnie załaskocze na śmierć.
- Chodź usiądź koło mnie. Obronię cię.- Powiedział ..pasiasty" z dumą.
Zauważyłam, że Liam się tylko śmieje.
- Z czego się szczerzysz? Ja mogłam umrzeć.- Powiedziałam z udawaną złością.
W tym momencie Zayn podszedł mnie od tyłu.
- Fryzura ci się popsuła.- Skłamałam. Chłopak od razu odszedł z planu kamery i przejrzał się w lusterku.
 - Do zobaczenia w następnym Video Diary.- Powiedział Harry i wyłączył kamerę.
Od razu wstawiliśmy ten filmik na youtube. Po chwili pokazały się pierwsze komentarze:
Merry jak możesz dźgać mojego męża?

Niall ja tu na ciebie czekam a ty z jakąś francuską się zabawiasz.

Muszę przyznać, że we wkurzaniu chłopców jest mistrzynią. Merry tak dalej pokaż im kto tu rządzi. A ty Zayn jak jeszcze raz powiesz, że jej przywalisz to ja na następnym koncercie się zemszczę :).
Uśmiechnęłam się czytając ten komentarz.
- Słyszałeś Zayn? Masz żonę i fankę, która cię walnie jeśli będziesz mi groził.
- Aha. - Powiedział.
Cały dzień się wydurnialiśmy.
Obudziłam się z głową na ramieniu Zayna. Rozejrzałam się. O mnie opierarał się mój ukochany, a obok niego spał Lou i Harry. Ingrid i Nialla nie widziałam. Ciągle jestem zmęczona więc oparłam się spowrotem o Zayna (nie było innej opcji) i zasnęłam.

czwartek, 20 grudnia 2012

Yehhhh

Dziękujemy. Mamy już ponad 1000 wejść. Nawet nie wiecie jaką motywację nam to daje. Po prostu jestem w siódmym niebie.   *o*

środa, 19 grudnia 2012

Adventure 31

        Wstałam. Wyłam ubrana w samą bieliznę. Popatrzyłam na Louisa. Spał sobie spokojnie. Jednak zobaczyłam,  że ma o jeden tatuaż więcej niż miał. Spojrzałam na moją rękę. Czakała tam na mnie niespodzianka na lewej ręce.
         Pobiegłam do łazienki żeby przejrzeć się w lustrze. Odkryłam jeszcze dwa nowe tatuaże. Miałam kolejne dwa tatuaże.
Na lewym biodrze.
Na prawej łopatce.
         Byłam przerażona. Jednak czułam, że nie żałuje. Usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać rozmazując przy tym nie zmyty wczoraj makijaż. Choć i tak nie miało to żadnego znaczenia bo i tak wyglądał już okropnie.
         -Zauważyłaś? - usłyszałam głos Louisa.
         -Tak. - powiedziałam nie przerywając płaczu.
         -Przykro mi.
         -Mi też. - nie chciałam być pocieszana. Miałam nadzieje, że nigdy już nie zrobię sobie tatuażu.
         Wstałam z podłogi zaczęłam zmywać makijaż. Zaraz mieliśmy mieć samolot. Umyłam się i ubrałam w szlafrok. Ciuchy miałam w walizce. Wyszłam z łazienki. Louis siedział na łóżku. Nie patrzyłam na niego. Wzięłam moją walizkę i zaciągnęłam ją do łazienki. Tam ubrałam się w to. Do tego zrobiłam sobie jeszcze lekki makijaż. Byłam już prawie gotowa. Jeszcze tylko musiałam zrobić sobie warkocza.
          -Nareszcie. - sapnął Louis gdy wyszłam z łazienki.
          -Spakowany? - zapytałam dość przygnębionym głosem.
          -Tak. - odpowiedział wbiegając do łazienki. Kochałam tego mojego szaleńca.
          Spojrzałam w lustro. Przyznałam sobie, że nie było aż tak źle. Miałam cztery tatuaże, ojeju. Hary ma ich tak wiele, że sama na palcach u rąk i nóg nie zliczę.
          Zaczęłam śpiewać Forever Alone. Piosenka była wolna. Gybym miała przetłumaczyć kawałek to brzmiałoby to tak.
Co ja zrobiłam
Zniszczyłam się na wieki
Nigdy nie wróci tamten czas
Teraz przyszła pora na zapłatę za to co zrobiłam
Wszystko wokół mnie znikło
Teraz będę na zawsze sama
Na zawsze sama
Nikt mnie teraz nie pocieszy
Dlaczego?
Pff...
To nie twój interes.
         Ta piosenka zawsze mnie pocieszała. Niestety teraz było inaczej.
         Nagle Louis przytulił mnie od tyłu i pocałował mnie w szyje. Wiedziałam, że zawsze mogłam na niego liczyć. W każdym momencie potrafił rzucić wszystko żeby mnie pocieszyć. Każdy powinien mieć kogoś takiego.

wtorek, 18 grudnia 2012

Adventure 30

***LOUIS***
        Zapadł wieczór tuż przed naszym (moim i Suzan). Postanowiliśmy pójść razem do clubu który znajdował się w podziemnej części hotelu. Obydwoje lubiliśmy czasem zaszaleć. Między innymi dlatego tak bardzo ją kochałem. Była polką. A ponoć tam są najpiękniejsze kobiety na świecie. Obejrzałem sobie kilka zdjęć jej starych polskich koleżanek i stwierdziłem, że to prawda. One wszystkie powinny być super modelkami.
        -Idziemy? - spytała Suzan wychodząc w tym z łazienki.
        -Chcesz iść w tym? - zapytałem zdziwiony. Ostatnio dziwnie się zachowywała. Nie wiedziałem czy mam do niej zaufanie do tego stopnia żeby ją tam puścić w tym.
        -Tak. Jak najbardziej. - powiedziała po czym wyszła z pokoju. Szybko pobiegłem za nią.
        -Ale to Ci odsłania brzuch. - nalegałem.
        -Sugerujesz, że mam gruby brzuch? - zapytałam nie z oburzeniem.
        -Ależ skąd. Masz właśnie chudy. I jesteś jakby to ująć... Seksowna. Więc w tym stroju wzbudzisz uwagę zbyt wielu mężczyzn. A przecież ważne żebyś mi się podobała. - próbowałem się obronić.
        -Ty tak sądzisz. - stwierdziłam.
        -Mogę zrobić Ci zdjęcie? - zapytałem. Dlaczego nie miałbym skorzystać z tego, że się tak ubrała?
        -Jasne. - odpowiedziała jakby to było oczywiste. Pstryk. Zabłysnął flesz mojego telefonu.
        -Super. Teraz za nic nie oddam tego telefonu nikomu. - westchnąłem. Suzan złapała mnie za rękę i zaciągnęła mnie na dół.
        W sali było mnóstwo ludzi. Wszyscy tańczyli i się bawili. Gdy rozglądałem się tak po sali to zobaczyłem, że właściwie to nie Suzan była ty ubrana najskąpiej.
        -Estás Louis Tomlinson y Susan Tattersall? - powiedziała do nas jakaś mega skąpo ubrana dziewczyna.
        -Tan. - westchnęła Suzan.
        -Súper. - powiedziała po czym gdzieś pobiegła. Nic nie zrozumiałem.
        -Co ona chciała? - zapytałem przestraszony. Suzan mówiła płynnie po hiszpańsku. Więc nie miała żadnego problemu.
        -Pytała się czy jesteśmy Louis Tomlinson i Suzan Tattersall.
        -Acha. - odetchnąłem.
        Poszliśmy w końcu potańczyć. Byłem w szoku. Suzan nie tylko dobrze śpiewa, całuje i jest świetną aktorką, ale też niesamowicie tańczy. Właśnie puścili Cascada The Rhythm Of The My Night. Suzan uwielbiała tą piosenkę. Bez przerwy się uśmiechała i śpiewała. Właśnie taką ją kochałem. Szaloną.
        Nagle do clubu zaczęli wchodzić jacyś ludzie. Było ich całe mnóstwo. Obalonych i przystojnych Brazylijczyków.
        -Suzana Tattersall. - tylko tyle rozumiałem z tego co do mnie mówili.
        -Zatańcz na róże! - krzyknęła jakaś dziewczyna. Suzan odwróciła się do niej i spojrzała na mnie.
        -Ja zatańczę! - krzyknąłem. Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć z zachwytu.
        -Hahaha. - wybuchła śmiechem Suzan. Dała mi tym oficjalne pozwolenie.
        Wskoczyłem na podest. Puścili jedną z najgorszych piosenek jakie mogli wymyślić. Jednak zacząłem tańczyć. Od razu za mną na podest obok weszła Suzan. Uważałem, że to całkowicie szalone. JA!
        Gdy skończyliśmy wybiegliśmy z hotelu. Chcieliśmy się trochę przejść. Ale nie szliśmy długo. Od razu poszliśmy do jednego z plażowych barów. I ja i Suzan wypiliśmy około dziesięciu drinków. Totalnie nam odbiło. Wszystko zacząłem widzieć przez mgłę.
         Poszliśmy do studia tatuaży. Wiedziałem, że to zły pomysł bo Suzan powiedziała, że nigdy już nie zrobi sobie tatuażu. Jednak stało się inaczej. Tego dnia zrobiła sobie aż trzy. A ja dwa. Obydwa oznaczały coś po chińsku.